czwartek, 17 września 2015

olato 2015 - wakacyjne fotostory




mam milion słów

w zanadrzu












































TBC

piątek, 14 sierpnia 2015

nowy nów

Olokameleon wslizguje się tu i tam, znów ląduje w niesamowitych miejscach ALE to nie są jej miejsca. jej miejsce jej się śni: rozmawia przez telefon, idzie w jej stronę, uśmiecha się, z niedbałoscia wywraca szafkę na środku pola to miejsce chodzące, Ola wzdycha bo zbyt realny jest to sen, bardziej realny niż zdjęcia. i budzi się bo nie chce wiedzieć co będzie dalej, otwiera oczy, nad nią jakiś milion starych obrazów, na ścianach instrumenty, to piękne biało drewniane archiwum, ta kolekcja historii zaklętych w starych przedmiotach, roni łezkę, przypomina się jej wczorajszy wieczór, to zaszczyt tu być, dziękuję, muszę spierdalać, to nie moje miejsce, bo znowu banda ludzi zamiast żyć swoim życiem tylko je, je i ocenia innych, omawia rozwój środowiska, z kim warto a z kim już nie, ich słowa określają dokładnie granice legendy, ten jest niezrównany, tamci robią gówno, dobrze że się rozpadły, takie zespoły powinny się rozpadać. I znów tak jak kilka dni temu odjeżdżam z niesmakiem, nie będę spędzać czasu z ludźmi, którzy są tak zachłyśnięci sobą, że zapominają słuchania, zapominają szacunku. odbieram takie sprawy mega personalnie, kiedy ktoś tak mówi o kimś ja myślę że równie dobrze mogliby mówić tak o mnie. przychodzę do was jako nikt, chociaż sama siebie widzę w milionach sytuacji, sami nie wiecie jak od siebie różnych, sami nie wiecie kogo tu przed sobą macie, możemy zostać przyjaciółmi do końca życia, ale jak tylko poczuje, że jesteś nieszczery, że nie masz szacunku do człowieka, to dziękuję i spierdalam, podobnie jak ludzie którymi tak pomiatasz jestem prezentem dla świata, dla CIEBIE, jeśli tego nie doceniasz, jeśli tego nie widzisz to nie chce z tobą być, z tobą mojego czasu tracić, na ciebie moich czarodziejskich mocy zużywać. Ola ściąga oczy z archiwum, przypomina sobie wyśnione ostatnie promienie słońca na twarz i to moje ruchome miejsce, jadę stąd sobie, idę go poszukać, dziękuję że mogłam tu być, dziękuje że mogę już sobie pojechać, roni łezkę, jedną łezkę z czterech powodów, wyjmuje telefon i przy akompaniamencie regularnych oddechów i śpiewów kogutów piszę do sama nie wie kogo taki wpis. jesteś tu?

środa, 5 sierpnia 2015

burza outside, wewnątrz przyjemny spokój



Hopsa hopsa, tu Radio Łąka, Radio Pole, przerywamy dzisiejszy czilałt żeby nadać specjalny komunikat, uwaga, natychmiast PRZESTAŃ ROBIĆ TO CO ROBISZ, szczególnie jeśli czujesz się jakoś nie tak z powodu tego, co robisz i koniecznie ZACZNIJ ROBIĆ TO CO LUBISZ, skończ z zaległościami, zacznij z uwagą, jedz dobre rzeczy, otaczaj się ludźmi którzy cie kochają, miej mało rzeczy i trzymaj je w porządku, uważnie wypowiadaj słowa - słowa to są zaklęcia, które się spełniają, więc przemyśl dokładnie czego chcesz, bo na pewno to dostaniesz!


Tu radio łąka, już nie kaszlę i nie chrząkam, nie krzywię kręgosłupa, nie wystaje mi dupa, nie jestem zbyt otwarta, nie mam na imię Marta, nadal mówią na mnie Ola, już nie jestem chora,

wesoła se byłam i wesoła będę
swojej wesołości nigdy nie pozbędę.

/z kieleckiego, tradycyjne rapsy z głowy mojej a także pani Marysi Kowalik z Sędka magicznego

środa, 29 lipca 2015

i n t e n c j a

Heksagram 66.

Człowiek na środku góry, nocą. Ciepły wiatr muska jego policzki, nad jego głową niebo jest spokojne, a pioruny ciskają po horyzoncie 360^. Obraz dzielności. Odważnie dzielą się sobą ci, co mają nieskończone źródła.

---

Słowo INTENCJA przyszło do mnie jak grom, nie czekając na definicję przekroczyło mentalne przypuszczenia i stało się rzeczywistością.

Znalazłam nieopublikowane, archiwalne spiski z końca wiosny. Te zaklęcia, czytane teraz, nabierają nowego znaczenia, gdy widzę, że stały się ciałem. Chcę je zamieścić, żeby można już było pisać następne czary.

Składniki historii, której nie opowiem, bo jest za piękna, żeby ktokolwiek uwierzył: intencja z jaką zostały wyplute poniższe słowa, alchemia zero jedynek, kilka rozdanych uśmiechów i hugsów, lipcowy, nowy księżyc

Efekt: Odnalezienie swojej niecki.

czerwiec 2015:

Składam się głównie z problemów. Z problemów i rozwiązań, tak, wiem. A to wszystko napędzają jakieś moce nie wiadomo skąd, bo nie znam drugiej takiej potencjalnej osoby (cały czas mam nadzieje poznać, naprawdę). I cały czas nie wiem co było pierwsze: problemowe jajo zbuk czy kura samograjka znosząca złote jajka: energia miłość światło inside me. Co się wzięło od czego, nie wiem, chciałabym wiedzieć, żeby tym majdanem lepiej zarządzać. Ładnie pisze jak mam dobre flow i ogólnie ludzie mnie wtedy lubią. Jak mam gorzej to się zaszywam i płacze jem albo ćpię to lub tamto, nie mam siły, nie mam nadziei, jestem małą kulką samotności. Nie jest dobrze, ale tego nie widać, dopóki o tym nie powiem, a nie mówię o takich smutach..

Mam teraz fajne plany (wydupczyć daleko, bez planu, że wskazaniem na 'na zawsze'). Wszyscy mi zazdroszczą wyjazdu. Realizujesz moje marzenie, itsmysdream, they say. Zaprawdę ci powiem: marzę o tym żeby mieć dla czego zostać, żeby cokolwiek tutaj miało sens.

Chciałabym, żeby cokolwiek się ułożyło, żeby nie żyć w takiej pustelni, żeby zmniejszyć skrajności i sie uspokoić. To wymaga dużo pracy. Od dawna szukam sposobów, nie chwytam się brzytw, rozważnie dbam. Szukam balansu, systematyczności i konsekwencji. Robię prawko. Nadal obgryzam paznokcie. Z balansu najlepiej mi idzie uczenie się stania na głowie. Rożne rzeczy są wtedy w końcu na miejscu.

Projekt Olka. Projekt Aleksandra

Najgorsze że w sumie jestem specem od tego wszystkiego, uniwersytety mi dawał fachowa wiedzę, jak pomagać ludziom w różnych kłopotach, sama też zgłębiałam temat i teraz znam milion sposób, jak pomóc innym i żadnego nie potrafię skutecznie wdrożyć u siebie. Jestem kompletnie rozregulowana, myślę że to co robię nie jest do końca racjonalne, nie wiem czy mądre. To, czyli rozdawanie moich rzeczy, zostawianie tego co siebie wypracowałam przez ostatnie lata, samotny wyjazd gdziekolwiek, byle dalej. Pomyślałam, może to głupie i Chciałam zapytać kogoś mądrego o zdanie. Zaczęłam szukać kogoś, komu ufam na tyle żeby wziąć sumie do serca jego radę; kogoś takiego, kto żyje swoim życie w całości tak jak chce, kto jest po prostu mądry i szczęśliwy i wiem ze powie mi dobrze, bo widzę jak żyje. I wiesz co? Nie wiedziałam, kogo zapytać. Każdy jest w mniejszym lub wiejskim stopniu popierdolony, doceniam w ludziach ich wspaniałe moce, ale też widzę niedobory i głupoty, tak, widzę je nie tylko w sobie.

Mam czasem takie chwile super załamki i wtedy nikt nie przychodzi mi z pomocą. Trudno, rodzisz się i umierasz sam. Ponoć. Widzę, że niektórzy mają inaczej. Ale ja mam tak. Trudno. Chyba sama sobie to zgotowałam, nie wiem jak to odkręcić.. . Próbuję się cieszyć tym co mam: jestem otwarta, szybko się uczę, potrafię rozmawiać z ludźmi. Z takimi umiejętnościami nie potrzebuje nic więcej, wszędzie siebie poradzę.

Może kiedyś ten smutek się ode mnie odklei. Mam nadzieję że go kiedyś wyśpiewam, wytańczę, wymedytuję.

Nie wiem co mam z tym wszystkim robić. Nie wiem też czy muszę wiedzieć. Chciałbym żeby mnie ktoś złapał za rękę i trwał że mną. Przecież na to zasługuje. Gdzie jesteś mój człowieku przyczepiony do tej ręki, zwariuje bez ciebie.

No ale przecież żaden człowiek nic nie da. Narkotyki nie pomogą. Myślę że nawet legalne tabletki na dobry nastrój mogłyby nie dać rady. Trzeba takie stany pokonać wewnętrzną siłą, przecież widzę ją w ludziach. Widzę ją w sobie.

Powinnam sobie poradzić.
Pzdr.

EPILOG

„- Przepraszam Cię, nie wiem czemu się popłakałam wtedy.
- Popłakałaś się, bo na chwilę zatrzymałaś się i przypomniałaś sobie że na tę sytuację można patrzeć z innej perspektywy, i zrobiło ci się smutno , bo wydało ci się to wszystko nieprawdziwe.”

http://www.kwantowo.pl/2012/11/29/kim-jest-obserwator/

niedziela, 26 kwietnia 2015

poniedziałek, 23 marca 2015

i'm lucky / tranquila es la ultima cosa que la puedes llamar


od dluzszego czasu - chyba zaczelo sie mniej wiecej rowno z zalozeniem tego bloga - wprowadzam w moje zycie zmiany. najpierw malutkie, stopniowo. zmiany nawykow, zmiany w glowie, zmiany rzeczy i mysli. w rok i pol udalo mi sie zmienic (bez tesknot, za to z radoscia i na lepsze) tyle spraw! po tym czasie widze dokladnie, co jest jeszcze do zrobienia, znam kamienie o ktore sie potykam i wypierdalam, mimo to czasem jest mi je tak trudno ominac.. zmiany i przemany nastepowaly w chaosie codziennosci, bez jakiegos specjalnego czasu na refleksje.

intuicyjnie wiedzialam, ze potrzebuje specjalnego czasu. specjalnego w jaki sposob?

mialam ostatnio intensywny czas, tak piekny jak i trudny. czulam ze juz moge, ze juz zasluzylam. udalo mi sie wyrwac z kalendarza caly miesiac tylko dla siebie. chcialam wakacji, prawdziwych, miesistych, glebokiego relaksu bez przytlaczajacej mysli, ze musze szybko odpoczywac, bo trzeba zapierdalac dalej. nie wiedzialam co ani z kim, po prostu kupilam bilet i zarezerwowalam dwa noclegi na airbnb - to taki couchsurfing za hajs. wybralam miejsce, co mnie jakos wolalo, ale nie zastanawialam sie dlugo. co bedzie to bedzie.

to nawet nie jest kwestia tego, ze zasluzylam. po prostu to byl dokladnie ten moment, to miejsce, ten sposob, ta mysl. moja intuicja jest bardzo wyostrzona. od dlugiego czasu robilam i robie rzeczy, ktore rozni specjalisci i badacze rekomenduja w celu poprawy. robie te rzeczy symultanicznie w wielu obszarach mojego zycia.

intuicyjnie wybralam miejsce, ktore mnie wolalo, a tu czekal na mnie czlowiek, ktory przegapil swoj lot (nigdy wczesniej mu sie to nie przytrafilo), jest couchem, mnichem kriszny, bardzo madrym czlowiekiem, ktory posiada moj brakujacy puzel.

jaganat dzien po dniu opisuje mi ten puzel, opowiada dokladnie o jego ksztalcie, o tym co sie na nim znajduje, zebym mogla sama go zrekonstruowac. pff, taka ze mnie poetka, on po prostu wtajemniczyl mnie w technike zarzadzania soba, o ktorej kiedys slyszalam, ale wtedy byla mi nie po drodze.

wszystko ma swoj czas.

a jak masz otwarte uszy i oczy to znajdziesz dokladnie to czego potrzebujesz.

ja dostalam (i nadal dostaje) narzedzia do kontroli chaosu (intuicyjnie robilam wszystko w 85 procentach sama z siebie, teraz mam system calosciowy ostrzegania przed kamieniami i lawinami). jestem z siebie mega zadowolona, przybijam sobie pieczatki - piateczki. dzieki wszechswiatowi spotyka mnie dokladnie to, czego potrzebuje

jestem SZCZESCIARA, powiesz, ze sobie moge tak.. i tu wstaw rzeczy ktore robie ja a nie robisz ty.


a ja ci powiem z moim usmiechem szelmy - tak, tak, szczesciara ze mnie

wtorek, 3 marca 2015

long live Princess Animal and welcome to out world again!

słowo dnia:
REKREACJA



W procesie jest teraz wiele rzeczy, ale teraz na niezwykle bieżąco zapisuję niesamowitą informację w tym akurat dzienniku.

Od około miesiąca konstruuję postać Princess Animal. Nie napiszę nic o niej jeszcze, ale postanowiłam zrobić ceremonię ogłoszenia jej - właśnie teraz, własnie tu. 

Okoliczności celebracji:
właśnie postanowiłam wygooglować mój, w jakiś sposób prawdopodobnie przyszłościowy, artystyczny twór - czy pokrywa się z czymś innym, bo wiadomo, że wszystko już było. No i znalazłam sklep z artykułami do kraftów z dalekiej Ameryki (w  której podobno jest już 2017 rok) i wpis na ich bloga Z WCZORAJ: Princess Animal is dead


i postanowiłam już nie czekać,

jeśli im umarła PA i piszą o tym wczoraj, a mi się urodziła, to już dziś trzeba już z nią wyjść na skałę i zaprezentować jak Simbę

idzie wiosna i wszystko idzie,
no to też
here she comes! :)